Kawa w pracy.
Moja pierwsza kawa w bardzo poważnej pracy za biurkiem i komputerkiem. Doskonała!!
Byle zawsze tak smakowała;-) I była pita z przyjemnością…
Wpadłam w wir osób pracujących 8 godzin od 7.30 do 15.30. Jestem “zwykłym” pracownikiem państwowym, który ma swoje biuro, komputer i ciągle zastanawia mnie myśl - jak długo tak można? Monotonia zabija i mam wrażenie, że to nie dla mnie. Cóż musiał nastąpić ten moment uwiezienia mnie w sidłach chodzącego ludzia do zamkniętego pomieszczenia wypełnionego, a właściwie nie wypełnionego innymi ludziami.
Miejsce pracy ciche, spokojne i blisko rzeki Wisły, która aktualnie chce wydostać się z “koryta” i zwiedzić okoliczne ogródki działkowe i nie będzie to miły gość. Może ją też nudzi ta sama trasa - monotonia…? Choć lepiej niech pozostanie tam gdzie jest!
Ostatecznie uznam, że praca to praca…stałam się “więźniem” systemu ośmiogodzinnego funkcjonowania dla”kogoś”!
Czy przetrwam? Oto jest pytanie!
Przetrwam z kawą rano parzoną:)tak - tak właśnie będzie moją jedyną nadzieją na kolejne sekundy, minuty, godziny spędzone w czterech ścianach biura…!!;)
kawa biurowa…to kawa z biurka!ciekawostka dnia!:)
Miłego tygodnia;) I co? BYLE DO PIĄTKU:)
Iskierkowa;)Informacja Turystyczna:D

O proszę! To ja podobnie jak koleżanka - biureczko, komputer i 8 godzin w pon-pt
Ahoj! ;)))